Konkurs!

Ponieważ stwierdziłam, że mam i tak prace na ten temat, wrzuciłam swoje dwie prace na TEN KONKURS

Po co Wam o tym piszę? Otóż konkurs polega na tym, że oddaje się głosy na daną pracę i w związku z tym proszę Was o te głosy :) nie ma dla mnie znaczenia, która z moich dwóch prac miałaby dostać Wasz głos, każdy taki głos jest dla mnie bardzo ważny i naprawdę, z całego serca je doceniam.

Pierwsze
głosowanie odbędzie się 25.10.
Resztę możecie doczytać w linku.

Myślę, że poznacie moje prace, jednak na wszelki wypadek są to Kasjan i Konrad

sobota, 12 sierpnia 2017

Master: Filip

Ostrzeżenia: +18, yaoi, bdsm, te sprawy.

~*~

Wakacje trwały w najlepsze, więc planowaliśmy z Kajtkiem jak najwięcej z nich skorzystać. Zapakowaliśmy plecaki i wybraliśmy się w góry. Od czasu do czasu lubiliśmy takie wyjazdy i staraliśmy się chociaż raz w roku mieć okazję do takiego wypadu. Zapakowaliśmy odpowiednie buty i ubrania, wzięliśmy ze sobą namiot i cały sprzęt. Marchewka woleliśmy dla bezpieczeństwa zostawić u rodziców Kajtka. Nie chcieliśmy, żeby w coś mu się stało. Nie chcąc tracić zbyt wiele czasu, pojechaliśmy pociągiem w nocy, by w ciągu dnia od razu móc ruszyć w drogę. Mieliśmy już sprawdzone, jak się zapakować, ile możemy wziąć, ale też jak długo jesteśmy w stanie iść. Znaliśmy swoje siły i staraliśmy się być w tym względzie odpowiedzialni.
– Myślę, że dojdziemy dzisiaj do tamtej doliny – powiedział Kajtek, pokazując miejsce na mapie.
Pokiwałem głową. Wydawało się, że taką odległość byliśmy w stanie pokonać i potem mieć jeszcze siłę, żeby przygotować sobie miejsce do spania. Szliśmy spokojnie, bez nerwów, starając się utrzymywać równe tempo. Popijaliśmy wodę i zrobiliśmy sobie kilka przerw, żeby coś przegryźć, jednak nie chcieliśmy tracić na nie zbyt wiele czasu, chcieliśmy dotrzeć na miejsce przed zmrokiem i jeszcze coś ciepłego zjeść. A wcześniej to oczywiście przygotować.
Gdy po kilku godzinach w końcu usiedliśmy i zjedliśmy posiłek, byliśmy już zmęczeni. Nie było mowy o żadnym seksie, marzyliśmy tylko o tym, żeby położyć się spać. Namiot był już rozłożony, a w nim cały nasz ekwipunek. Pogoda była ładna, choć zachodziło już powoli słońce, przez co robiło się chłodniej. Wokół panował spokój, jakiego nie doświadczaliśmy na co dzień w mieście. Okryliśmy się śpiworem i z kubkami gorącej herbaty w rękach oglądaliśmy to, co nas otaczało. Uśmiechnąłem się i oparłem głowę na ramieniu Kajtka. W takich chwilach naprawdę czułem się szczęśliwy, nie potrzebowałem niczego więcej. Nie myślałem wtedy o całym świecie, o wszystkich sprawach do załatwienia, po prostu cieszyłem się chwilą, choć momentami przebłyskiwało do mojej świadomości, że nie miałbym tego wszystkiego, gdybym dalej tchórzył, gdyby Kajtek nie zdołał zmusić mnie do przyznania, że mi się podobał. Nie byłoby nas, nie byłoby tego całego naszego małego nieba, które sobie stworzyliśmy. Westchnąłem i mocniej się w niego wtuliłem, objął mnie i pocałował w czubek głowy. Nie potrzebowaliśmy żadnych słów. Spojrzałem mu w oczy, patrzył na mnie tak ciepło, z miłością. Pocałowaliśmy się delikatnie. Później wgramoliliśmy się do środka i położyliśmy obok siebie, by dość szybko zasnąć.
Trzeciego dnia naszej wędrówki tak się rozpadało, że nie mogliśmy wyruszyć w dalszą drogę. Oczywiście nasz plan musiał brać pod uwagę taką możliwość, dlatego mieliśmy zawsze kilka dni zapasu. Tego dnia nie mieliśmy ochoty nawet wystawiać nosa z namiotu, więc załatwiliśmy tylko to, co było konieczne, i wróciliśmy do środka. Na początku rozmawialiśmy, śmialiśmy i porządkowaliśmy rzeczy, by zebranie się później poszło szybciej, jednak Kajtek ewidentnie nie do końca miał na to ochotę. A dokładniej miał ochotę na co innego. Przysunął się do mnie od tyłu i objął, zassał moją szyję z boku. Odchyliłem głowę do tyłu z jękiem.
– Chcesz? – szepnął do mnie.
W jego głosie było słychać, jak bardzo był napalony.
– Tak – zdołałem tylko wydusić.
Odwrócił mnie szybko w swoją stronę, by złączyć ze sobą nasze usta. Odwzajemniłem pocałunek, pozwoliłem mu działać. Nie rozłączając naszych ust, wsunął mi dłoń pod koszulkę i zaczął mnie dotykać, gładzić nieco niecierpliwie skórę. Delikatnie podszczypywał sutki, masował je i gładził. W końcu sprawnym ruchem rozpiął nasze spodnie i wyjął budzące się do życia penisy na wierzch. Sam wyciągnąłem rękę do jego męskości i zacząłem go pobudzać, nie przerywając pocałunków. Pieściliśmy się nawzajem, aż w końcu uniosłem się nieco i zsunąłem swoje spodnie.
To był jego dzień, a ja nie miałem nic przeciwko. Odsunąłem się odrobinę i wypiąłem w jego stronę, zachęcająco kręcąc biodrami. Zawarczał radośnie, po czym wyciągnął żel i gumki. Takie rzeczy zawsze mieliśmy ze sobą na wypadach. Przydawały się. Poczułem chłód na swoim wejściu, westchnąłem. A zaraz potem znalazły się też tam jego palce, które niecierpliwie mnie rozciągały. Zacząłem sobie trzepać, przez ramię widziałem również, że on wolną ręką także zajmował się sobą. W końcu chwycił mnie mocno za biodra i jednym szybkim ruchem się we mnie wbił. Krzyknąłem, jednak nie przejmowałem się tym, że ktoś mógł nas usłyszeć. Nie w takim miejscu i nie w taką pogodę. Po zaledwie krótkiej chwili zaczął się poruszać, od razu narzucając dość szybkie tempo. Wiedziałem, że bardzo mu się chciało. Naprawdę bardzo. To był bardzo ostry, szybki i samczy seks. Nie było w nim namiętności czy romantyzmu, nie były w tym momencie potrzebne. Było wielkie pożądanie. Tak naprawdę dopiero gdy zaczęliśmy się kochać, dotarło do mnie, że ja również teraz tego potrzebowałem. Obrócił mnie przodem do siebie, zarzuciłem mu ręce na szyję i głośno jęczałem. Przytuliłem się, a on nieco zwolnił. Usiadłem na jego kolanach i powoli unosiłem się i opadałem. Złączyłem nasze usta.
Poczułem jego dłonie gładzące moje plecy i przyciskające bliżej do siebie. Wypchnął w górę biodra, na co odrzuciłem głowę do tyłu i krzyknąłem. Moje oczy były szeroko otwarte. Kajtek znów przyspieszył. Czułem na skórze jego oddech. Rzucił mnie na karimatę, jego ruchy stały się dzikie, chaotyczne, niemalże zwierzęce. A chwilę potem już nic nie miało znaczenia. Doszedłem na swój brzuch. Jeszcze przez jakiś czas czułem poruszający się we mnie penis, jednak i on niedługo później skończył. Opadł na mnie i pocałował mój brzuch. Wsunąłem mu palce we włosy, nie chciałem, żeby się ode mnie teraz odsuwał. Było mi tak dobrze. Niestety to nie mogło trwać wiecznie. Z jękiem niezadowolenia podniósł się i zdjął zużytą prezerwatywę, którą zawiązał i wystawił z namiotu. W międzyczasie ja się wytarłem i trochę leniwie zacząłem się ubierać.
– Przestało padać – oznajmił, gdy do mnie wrócił.
– Yhym.
Nie było jeszcze tak późno, więc zebraliśmy się i jednak wyruszyliśmy dalej. Kolejny raz kochaliśmy się dwa dni później. Jednak nie dlatego, że pogoda nie dopisała, wręcz przeciwnie. Został nam nadal jeden dzień zapasu, który postanowiliśmy spędzić w przyjemny sposób. Powaliłem Kajtka na rozłożone nadal śpiwory i zacząłem go całować. Gdy oderwaliśmy się od siebie, objął mnie wokół pasa z uśmiechem. Wiedziałem, że mi nie odmówi.
Przygotowywałem go spokojnie, starając się być cierpliwym, bo to jednak on rzadziej był na dole. Chciałem się w niego wbić teraz, już, ale panowałem nad sobą. Zajmowałem się nim najlepiej, jak potrafiłem, całowałem, masowałem, tuliłem, lizałem. A on w tym czasie bawił się moimi włosami i spoglądał na mnie czule. Pozwalał mi działać, zdawał się na mnie. Leżał na plecach z szeroko rozstawionymi nogami i uśmiechał się do mnie. Pochyliłem się i pocałowałem, wchodząc ostrożnie w jego wnętrze. Dałem mu trochę czasu na przyzwyczajenie się, starałem się wyczuć odpowiedni moment, gdy będzie już przyzwyczajony. Poruszyłem się najpierw ostrożnie, niezbyt mocno, potem drugi raz. Objął mnie za szyję, co uznałem za znak. Wbijałem się w niego delikatnie i nie za szybko, dużo się całowaliśmy i tuliliśmy. Pocałowałem go w obojczyk i gestem nakazałem, żeby obrócił się na bok. Położyłem się za nim i uniosłem w górę jego udo, by zaraz potem ponownie się w niego wbić. Poruszałem się teraz już szybciej i pewniej. Kajtek jęczał i wzdychał głośno, wiedziałem, że było mu dobrze. Potem jeszcze on odwrócił się w moją stronę i przewrócił mnie na plecy, po czym usiadł na moich biodrach i sam zaczął się na mnie nabijać. Dłonie opierał o mój tors, który niedługo później splamił swoją spermą.
Doszedłem niemalże w tym samym czasie. Kajtek uniósł się i położył obok, żebym mógł zdjąć gumkę. Później położyłem się obok niego i przytuliłem. Spojrzałem na jego twarz, uśmiechał się do mnie czule, z miłością. Wiedziałem, że mnie kochał. Leniliśmy się przez resztę czasu i dopiero pod wieczór sprzątnęliśmy swoje rzeczy i spakowaliśmy, by następnie udać się na pociąg w drogę powrotną. Gdy do niego wsiedliśmy, postaraliśmy się szybko ogarnąć nasze rzeczy, żebyśmy mogli się zdrzemnąć choć tych kilka godzin. Usiedliśmy obok siebie i zasnęliśmy przytuleni. Rano byliśmy na miejscu. Zanieśliśmy rzeczy do domu, wzięliśmy szybki prysznic i poszliśmy na miasto zjeść coś na śniadanie, bo w naszej lodówce nic nie było. Dopiero gdy napełniliśmy żołądki, pojechaliśmy do rodziców Kajtka odebrać Marchewka, który bardzo ucieszył się na nasz widok, a mama Kajtka ugościła nas pysznym obiadem. Późnym popołudniem wróciliśmy do siebie i zrobiliśmy szybkie zakupy. Choć byliśmy wykończeni, wiedzieliśmy, że trzeba jeszcze wyprowadzić psa, więc musieliśmy znaleźć w sobie siły na wieczorną przebieżkę. Gdy wróciliśmy po niej do domu, pies był oczywiście zachwycony, jednak my tak szybko, jak się nam udało, poszliśmy do łóżka. Spaliśmy do rana jak niemowlęta.

Zobacz stronę opowiadania "Master"

6 komentarzy:

  1. Hm, w ich przypadku jest to wycieczka w góry, spanie w namiocie i przy okazji seks, czy wycieczka w góry, seks, a przy okazji spanie w namiocie? xd

    OdpowiedzUsuń
  2. hym... trudne pytanie :D
    ja bym powiedziała, że dla nich spanie w namiocie i seks mogą być jednak równorzędne :D bo dla nich seks jest czymś bardzo oczywistym, tak samo jak spanie w namiocie na takiej wyprawie

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo, chłopaki, korzystajcie! :3
    Czy rodzice Kajtka wiedzą, że ich synuś woli peniski?

    „by w ciągu dnia od razu móc ruszyć w drogę” - przeczytałam „w dupę” :( chyba mam niedobór seksów w opowiadaniach. :D

    Ależ z nich wysportowane chłopaki. :3

    RZYG RZYG CUKREM :D !!!1111


    Och, Filip, ty tchórzofretko <3 kochany bobas.

    RZYG RZYG MOTYLKAMI.

    Kajtek taki napalony sofciczek, aawwww :)
    BARDZO FAJNIE spędzali czas mimo deszczu :D

    „To był JEGO dzień” - no ba :D Ale fajnie, że Filip nie ma nic przeciwko. Ciekawe, czy zawsze tak jest. Nie walczą o dominację? :D

    Czy Filip dużo krzyczał i stękał i wzdychał? :3 POWIEDZ, ŻE TAK.

    Kajtek, TY ZWIERZAKU!!!

    Dzikie, ostre seksiki soficzków :D

    Och, czyli jednak zdążyli się zamienić. :D Z uniesioną nogą na boku, ach <3 uwielbiam tę pozycję :D Filip taki czuły.

    Mama Kajtka jest fajna? Wie?

    RZYG RZYG #tęcza #cukier #sofciczki <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kajtek w ogóle jest bardzo otwarty i jego rodzice wiedzą, że Filip jest jego facetem :)

    Jeszcze Ci mało? :D

    Raczej nie, żaden z nich raczej nie jest kimś, kto szuka konfliktu :)

    Oczywiście, że tak :D Filip w ogóle jest głośny

    Rodzice Kajtka wiedzą i są fajni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. WZDYCHAŁ I KRZYCZAŁ I JĘCZAŁ I STĘKAŁ? :3
    Fajnie, że rodzice wiedzą i akceptują.

    Tak, jeszcze mi mało. :D
    "SZuka konfliktu" <3
    - Filip, dziś ja będę na górze.
    - Nie, ja.
    - Ja.
    - Nie.

    < nie było seksu >

    dobrze, że są otwarci, elastyczni (HE HE) i się dogaduję w tych sprawach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tak, dobrze to ujęłaś :D

    inaczej pewnie mieliby jakiś problem :D a tak sobie żyją w swoim małym raju :3

    OdpowiedzUsuń

Batman Logo