Konkurs!

Ponieważ stwierdziłam, że mam i tak prace na ten temat, wrzuciłam swoje dwie prace na TEN KONKURS

Po co Wam o tym piszę? Otóż konkurs polega na tym, że oddaje się głosy na daną pracę i w związku z tym proszę Was o te głosy :) nie ma dla mnie znaczenia, która z moich dwóch prac miałaby dostać Wasz głos, każdy taki głos jest dla mnie bardzo ważny i naprawdę, z całego serca je doceniam.

Pierwsze
głosowanie odbędzie się 25.10.
Resztę możecie doczytać w linku.

Myślę, że poznacie moje prace, jednak na wszelki wypadek są to Kasjan i Konrad

piątek, 28 lipca 2017

Master: Edwin

Ostrzeżenia: +18, yaoi, bdsm, te sprawy.

~*~

Wszystko w końcu zaczynało się układać. Mieszkałem ze swoim facetem, Kasjan sobie coraz lepiej radził. Zresztą Konrad praktycznie przez cały czas miał go na oku. Wyglądało też na to, że świetnie się odnajdywał jako kocia mama, co, choć wszystkich śmieszyło, było z pewnością dla niego dobre, pomocne. Byłem szczęśliwy. Oczywiście, zdarzało mi się być przemęczonym czy rozdrażnionym, Kamilowi zresztą też, ale to nie miało znaczenia. W końcu było to coś normalnego i obydwaj mieliśmy tego świadomość. Tak naprawdę dopiero teraz, będąc ze sobą w związku, a już w ogóle, gdy ze sobą zamieszkaliśmy, zaczynaliśmy odżywać. Mogliśmy cieszyć się życiem, sobą nawzajem, mieliśmy dla kogo i po co żyć. To było wspaniałe uczucie. To, że w końcu mogłem myśleć o sobie, również. Że nie musiałem każdego dnia zastanawiać się, czy mój młodszy braciszek nie zrobi jakiegoś głupstwa, czy nie będę musiał go ratować. Ale też czy mnie nie zostawi. Samego. Bo przecież nie tylko on był przerażony tym, że mieliśmy dotąd tylko siebie. Związki w naszym życiu tak wiele zmieniły.
A teraz Konrad wyciągnął Kasjana na wakacje. Wszyscy uznaliśmy to za dobry pomysł. Odpoczną, zmienią klimat i tak dalej. Miałem tylko nadzieję, że Kasjan nie przysporzy Konradowi zbyt wielu problemów, choć z tego, co zauważyłem, Konrad raczej miał do niego cierpliwość, za co byłem mu bardzo wdzięczny. Oczywiście zgodziłem się zaopiekować Panem Mruczkiem. Odkąd padł pomysł, żeby sprawić Kasjanowi kota musiałem liczyć się z taką ewentualnością. Na szczęście okazało się, że miałem dobre oko w wyborze kiciusia, bo Pan Mruczek nie był specjalnie problematyczny czy irytujący. Od czasu do czasu pomiauczał, kiedy Kamil i ja pracowaliśmy, żeby go pogłaskać, albo wskakiwał nam na kolana. Niczego nie niszczył ani nie przeszkadzał zbyt mocno. Aż przeszło mi przez myśl, że może byśmy i my sprawili sobie kota? Nie. Mowy nie ma. Jeden kot wystarczy. Jakby trzeba się było zaopiekować obydwoma naraz? I nie przypadły sobie do gustu, albo co gorsza polubiłyby się i nie dały żyć przez swoje wspólne zabawy? Psociłyby razem czy co. Nie, to nie na moje nerwy.
Niespecjalnie zdziwiłem się przygotowaniami mojego brata do tego wyjazdu. Odżywiał swoje włosy, kompletował kosmetyki, ubrania, dodatki. Kupował sobie szminki i zamawiał przez internet stroje kąpielowe. Gdyby nie Kasjan, nawet nie wiedziałbym, że takie rzeczy, jak męskie bikini czy męskie staniki, na tym świecie są. Ale nie miałem mu tego za złe. Miał do tego prawo. Przecież nikomu tym nie szkodził, tym bardziej, że również nikomu wokół nas to nie przeszkadzało. Po prostu wszyscy zaakceptowaliśmy fakt, że taki był. No i nie można mu było odmówić tego, że w tych wszystkich swoich damskich wdziankach wyglądał doprawdy uroczo i korzystnie. Doskonale potrafił określić, w czym mu było dobrze i co mu pasowało. Na szczęście, bo ja raczej nie byłem mistrzem w rozeznawaniu się w damskiej garderobie. Czasem tylko pytał mnie albo Konrada o radę, ale generalnie radził sobie sam. Znał się na kolorach, krojach i materiałach, co większość normalnych facetów po prostu przerastało. No ale on nie był zwykłym, przeciętnym facetem. Był Kasjanem.
Któregoś dnia Kamil zakradł się do mnie od tyłu i zaczął się przymilać. Odchyliłem głowę, nadstawiając się do jego pieszczot. Zamruczałem, gdy całował moją szyję.
– Chodź, pobawimy się – powiedział mi do ucha.
Polizał je i otarł się o mnie.
– A co z kotem? Nie możemy tak przy nim...
– To kot Kasjana, na pewno jest już zdemoralizowany.
Roześmiałem się, coś w tym niewątpliwie było. Westchnąłem, po czym wstałem. Odwróciłem się do niego i spojrzeliśmy sobie w oczy, a po chwili zobaczyłem, co trzymał w garści.
– Serio? – zaśmiałem się trochę nerwowo.
Ostatnio bawiliśmy się raczej w trochę innych okolicach i choć miałem całkiem niezłe doświadczenie, poczułem się spięty.
– Będzie fajnie – zachęcał.
Pokiwałem głową z uśmiechem, wiedziałem, że mogłem mu zaufać. Nie zrobi nic, czego mógłbym nie chcieć.
Zdjęliśmy koszulki, obydwaj zostaliśmy w samych spodniach. Stanęliśmy w drzwiach, gdzie było zamontowanych kilka uchwytów. Unieruchomił moje ręce, tors i nogi. Nie tylko kostki, również uda. Trochę się tym zaniepokoiłem, było to w końcu coś niecodziennego. Znowu. Nie wiedziałem, co kombinował. Ale on uśmiechnął się do mnie bardzo śmiało, jego wzrok był napalony. Zasłonił mi oczy.
– Co chcesz zrobić? – spytałem drżącym głosem.
– Cii... – uspokajał mnie.
Pocałował mnie w ramię, gładził moje ciało, masował, całował. Pieścił. Westchnąłem. Tak dobrze znał moje ciało. Wiedział, co, gdzie i jak. Nadstawiałem się bardziej ku pieszczotom, mruczałem przy tym cicho. Przy mojej nodze przeszedł kot, ocierając się przy tym o nią, ale nie wydawał się szczególnie zainteresowany tym, co się właśnie działo, bo zaraz potem gdzieś sobie poszedł. I dobrze. Kamil przysunął się bliżej, poczułem jego oddech na szyi. Nogi mi drżały, ale liny nie pozwalały mi upaść. Czułem, jak coraz bardziej wrzynały mi się w skórę. Niecierpliwiłem się, nie wiedziałem, do czego zmierzał. Nic nie widziałem. Byłem zdany na jego łaskę.
Klepnął mnie w krocze, lekko, znienacka. Aż podskoczyłem. Nie spodziewałem się tego. Westchnąłem. Usłyszałem, jak się uśmiechnął. Znów mnie klepnął, tym razem trochę mocniej. I znów. Bolało, ale nie chciałem, żeby przestawał. Kręciło mi się w głowie, podniecałem się coraz bardziej. Ścisnął je dość mocno. Jęknąłem i pochyliłem głowę. Szarpnąłem się, nic nie mogłem zrobić, byłem zdany na jego łaskę. Kamil znów przysunął się bliżej, pocałował mnie w ramię. Miałem gęsią skórkę, trząsłem się.
– Podoba ci się, prawda? – mruknął mi do ucha.
Otwartą ręką od dołu bił moje krocze, tuląc się przy tym do mnie. Czułem na skórze jego oddech, drugą ręką mnie dotykał. A w końcu zaczął mnie macać obydwiema dłońmi. Jednak nie zdążyłem nawet pomyśleć, dlaczego przestał, jak zamierzał kontynuować. Poczułem między nogami jego kolano. W końcu rozpiął moje spodnie i wyciągnął mój penis na wierzch, by zacząć mi trzepać. Byłem nadwrażliwy, wypychałem biodra w jego stronę. Pozwolił mi dojść. Wtedy już tylko liny trzymały mnie na stojąco. Dyszałem ciężko, nie mogłem dojść do siebie.
Odsłonił mi oczy i pocałował mnie mocno, zaborczo.
– I jak? – spytał, kiedy odsunęliśmy się od siebie.
Uśmiechnąłem się tylko w odpowiedzi, nie miałem siły na więcej. Powoli mnie uwolnił i pomógł mi usiąść na kanapie.
– Podobało ci się? – spytał jeszcze raz spokojnie.
Gładził mnie delikatnie po twarzy, spoglądając na mnie z czułością. Pocałowałem go. Nie potrafiłem ubrać w słowa tego, co czułem.
– Stoi ci – szepnąłem z pochyloną głową.
– Dziwisz mi się?
Przez cały czas się uśmiechał, był wobec mnie delikatny, czuły. Panował nad swoim podnieceniem. Wziąłem głęboki wdech i nachyliłem się nad jego penisem, którego wyjąłem z bielizny. Zacząłem mu obciągać. Po chwili poczułem też jego dłoń na swoich włosach, lecz nie popędzał mnie. Bawił się tylko włosami i gładził mnie lekko. Mruczał z aprobatą i wzdychał. Pomagałem sobie dłońmi. W końcu doszedł mi na twarz.
Podniosłem się i spojrzałem na niego z uśmiechem.
– Jesteś taki piękny – powiedział, po czym mnie pocałował.
Nie przejmował się spermą na mojej twarzy. Gdy odpoczęliśmy chwilę, wzięliśmy wspólną kąpiel. Wylegiwaliśmy się leniwie w wannie, przytulając się do siebie. W pewnym momencie przez niedomknięte drzwi wkroczył do łazienki kot i popatrzył na nas, jakby się nad czymś zastanawiał. Roześmialiśmy się, ale się tym nie przejął. Kamil pocałował mnie w skroń, a ja wtuliłem się w niego mocniej i zamknąłem oczy. Potem nawet to właśnie on nakarmił kota. Byłem trochę zaskoczony tym, jaką radość mu to sprawiało. Może jednak powinniśmy sobie sprawić jakiegoś zwierzaka? Kamil miał sporą potrzebę opiekowania się innymi, bliskimi. Może nie powinienem być tak egoistyczny i powinniśmy kiedyś porozmawiać na ten temat? Położyliśmy się razem spać, a Kamil nawet pozwolił kotu spać na naszym łóżku, choć obydwaj wiedzieliśmy, że nawet u Kasjana nie było mu wolno. Trochę mnie nawet to irytowało, że tak go rozpieszczał, nawet jeśli wiedziałem, że to bez sensu. Nie mogłem być zazdrosny o kota swojego brata.

A tak poza tym, dodałam parę zdjęć do strony z inspiracjami ;) LINK

Zobacz stronę opowiadania "Master"

4 komentarze:

  1. Cieszę się, że Edwin jest szczęśliwy i „mieszka ze swoim facetem”. No i że Kaś doszedł do siebie. Ma Konrada, poradzą sobie. Edwin też potrzebuje czasu dla siebie, musi przecież mieć własne życie.

    Kaś kocia mama! :3

    Oj, Edwin, na pewno chciałbyś kotka :3 ciekawe, czy Edwin jest bardziej kotkiem, czy pieskiem?

    Kaś, który kupuje SZMINKI i zamawia bikini. < dziękuję >

    Kasjan zna się na kolorach i materiałach? Chyba nie tylko na muzyce ;) widać, że lubi „sztukę”. Mam nadzieję, że już nie wróci do dragsów.

    Bo to kot Kasjana jet zdemoralizowany,. Och foch, Kamil, nieładnie tak obgadywać ludzi :3 <3

    Zawsze mnie rozbraja, że Edwin staje się taki uległy i wręcz nieśmiały i przerażony. Ukeś.

    No i to rozumiem, jak zawsze KONKRETY <3

    Kamil, który „wie, co, gdzie i jak” <3 domin idealny!

    Mnie by Pan Mruczek rozpraszał :D przecież kot jest członkiem rodziny! :D

    Klepanie po kroczu musi być bolące :/ przypomniałam sobie bicie brzoskwinek w filmach bdsm i aż mnie zabolało. Ale Edwin to MASO, jemu się podobało :3 nie mów, że nie ;)

    < znowu nie ma nietoperza, tylko kursor próbuje się ładować i nic >

    „Jesteś taki piękny” - romantyczny Kamil <3 aaaaaaaaaah!!! :D :D :D Edwin na pewno był piękny ze spermą na twarzy : >

    Końcowa kąpiel, rzygam cukrem :D

    Ten Mruczek to cwaniaczek :d

    Kamil taki czuły i opiekuńczy? Chciałby zwierzaczka? JEDNEGO JUŻ MA #brewki :3

    Kaś nie pozwala Mruczusiowi spać w łózku? :/ widziałaś te wszystkie memy o kotach? :d

    Zazdrosny o kota swojego brata :D NIE, Edwin, nie bądź taki :D
    W ogóle, Edwin jest MASOCHISTĄ. :3 ale dalej twierdzę, że mógłby być dobrym switchem. Choć akurat w wersji uległego ukesia jest uroczy.

    Inspiracje przejrzane ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. wszyscy tak myślą :D

    tak! :D

    hym... trudno powiedzieć :)

    oczywiście, że tak! :3 <3

    tak, Kaś jest artysta :3
    *nic nie mówi*

    no a może nie miał racji? :D

    jasne, że ukeś ;)

    facet idealny wręcz! :D

    kot to jak dziecko :D

    Kaś chciał mieć kiedyś bitą brzoskwinkę! :D
    tak, podobało ;)

    nie działa? bez sensu :(

    tak, Kamil jest romantykiem :)

    Konrad mu nie pozwala :D bo Kaś chciał, żeby spał z nimi
    nie wiem, jakie :(

    Edwin switchem i Kamil na dole? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna bita brzoskwinka Kasia :/
    Wiadomo, kot jak dziecko, ale dziecko to tez członek rodziny #CZŁONEK HE HE

    "Jasne, że ukeś"??? Niekoniecznie z Kamilem, mogliby kogoś innego TEGO NO. Po prostu Edwin to taki chłop-zagadka :)

    Trudno powiedzieć, czy Edwin jest kotkiem, czy pieskiem?
    Kamil-romantyk <3 < myśli o zdjęciach Saki >

    Na przykład takie: Spanie z kotem

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty byś chyba nie przeżyła bez skojarzeń :D

    może dlatego, że Edwin jest przyzwyczajony do niańczenia Kasjana?

    nom. w sumie nie zastanawiałam się, czym jest :D
    oj no, zrobił przysługę kumplowi :D

    aaa takie :D
    no przecież był kot w drzwiach i kot w łazience! :D

    OdpowiedzUsuń

Batman Logo