sobota, 20 stycznia 2018

Master: Konrad

Ostrzeżenia: +18, yaoi, bdsm, te sprawy.

~*~

Kiedy po jakby niemającym końca pobycie Kasjana w szpitalu wreszcie go wypisali, był nadal zbyt słaby, by samodzielnie się poruszać. Został więc posadzony na wózek, na co nawet specjalnie nie narzekał. Zapewne sam był świadom, w jakim był stanie. Bez większych atrakcji udało nam się dotrzeć do domu, w czym pomogli Edwin z Kamilem.
– Odwołam wszystkie spotkania – poinformowałem ich. – Nie musicie się martwić.
– Nie, zostaniemy przez jakiś czas – zaoponował Edwin.
Nie protestowałem, pokiwałem tylko głową. Musiałem przyznać, że w tej sytuacji każda pomoc była na wagę złota. Położyliśmy Kasjana do łóżka i niemal natychmiast zasnął. Jego kot najwyraźniej już umierał z tęsknoty za nim, bo wskoczył na łóżko i się przytulił. Uśmiechnąłem się i poszedłem do kuchni, gdzie Edwin i Kamil siedzieli przy stole.
– Śpi – powiedziałem, siadając z nimi.
– Jest bardzo zmęczony – stwierdził Edwin.
– Jak wszyscy – dodał Kamil.
Edwin tego nie skomentował, chociaż widziałem, że miał ochotę.

środa, 17 stycznia 2018

Master: Kasjan

Moja głowa była dziwnie ociężała. Nie wiedziałem, dlaczego. Niewiele pamiętałem. Pikanie drażniło moje uszy, nie mogłem się poruszyć. Chciałem się odezwać, ale przeszkodziło mi coś znajdującego się w moich ustach. Nieziemskim wysiłkiem otworzyłem oczy, jednak zaraz potem je zamknąłem, światło raziło w oczy. Spróbowałem raz jeszcze, tym razem ostrożniej. Światło. Szpital? Co tu się...? Spojrzałem w dół, szukając przyczyny, dla której nie mogłem mówić. Byłem zaintubowany.
– Kasjan? – usłyszałem głos Edwina obok siebie.
Miałem wrażenie, że słyszałem go we śnie. A może to nie był sen? Popatrzyłem w stronę, z której dochodził głos. Siedział obok mnie, trzymał mnie za rękę. Uśmiechnął się, choć widziałem w jego twarzy zmartwienie. Nie wiedziałem, dlaczego tu byłem. Nie mogłem sobie przypomnieć, co się działo, zanim się tu obudziłem. Spróbowałem ścisnąć jego rękę, lecz byłem słaby. Chyba to jednak poczuł, bo popatrzył na nią, a potem na mnie i uśmiechnął się. Zdecydowanym ruchem wstał i pocałował mnie w policzek.
– Przyprowadzę lekarza – powiedział, po czym szybkim krokiem opuścił salę.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Master: Kamil

Kocięta, mam coś dla Was! (W sumie miałam już tego samego dnia, którego wrzuciłam poprzedni rozdział, ale nie mogło być tak dobrze ;) )

~*~

Przez dłuższy czas wyczekiwałem odpowiedniej chwili, by porozmawiać poważnie z Edwinem, a jak na złość wszystko wychodziło nie tak. Byliśmy zapracowani, w dodatku trochę musiałem mu pomagać ze względu na małą niedyspozycję jego ręki. Obydwaj byliśmy przemęczeni i przepracowani, żaden z nas nie był więc w nastroju na trudne rozmowy. Ale to nie mogło nam uciec, wyczekiwałem właściwego momentu, by zacząć temat. Musiałem też przemyśleć to, jak go zacząć. Zrobić jakiś wstęp? Powiedzieć o tym, co usłyszałem od Konrada? A może podpuścić Edwina, by sam zaczął mówić o swoich podejrzeniach? Wszystko wydawało się niewłaściwe. Nie takie, jak powinno. Ale cała sytuacja tak naprawdę była „nie taka, jak powinna”. Ciążyło mi to. Wiedziałem, że Edwinowi i Konradowi również. Trzeba było coś z tym wszystkim zrobić, choć nie bardzo wiedziałem, co. Miałem nadzieję, że rozmowa trochę poszerzy mój pogląd na sytuację, że wspólnie zdołamy coś wymyślić. Jakieś rozwiązanie. Byłem też w tym wszystkim świadom, że ten problem nie mógł być odkładany w nieskończoność.

sobota, 13 stycznia 2018

Master: Kasjan

Ostrzeżenia: +18, yaoi, bdsm, te sprawy.

~*~

Coraz mniej starałem się zacierać za sobą ślady, ukrywać fakt, że nie byłem w domu. Może stałem się trochę arogancki, może po prostu poczułem się zbyt dobrze. To nie miało znaczenia. Ważne było to, że stałem się mniej ostrożny, ale nie obchodziło mnie to. Spotkania z Cyrusem i to, co się podczas nich działo, pomagało mi radzić sobie ze swoim otoczeniem. A przynajmniej takie odnosiłem wrażenie. A przecież to właśnie ono się liczyło. Dbałem o to, żeby dobrze się prezentować, żeby uważał mnie za atrakcyjnego. Żebym mu się po prostu podobał. Żeby mną nie wzgardził. Chyba gdzieś w głębi duszy czułem się zagrożony przez Falkona, choć było to bezsensowne i Cyrus wielokrotnie pokazywał zarówno mnie, jak i jemu, jak się do nas odnosi. Z początku miałem pewne opory, wahania, że może to zostać źle zinterpretowane przez Konrada, jeśli zobaczyłby mnie, jak się przygotowywałem do wyjścia. Nie chciałem przecież konfliktu z nim, było mi z nim dobrze. Po prostu gdy on pracował całymi dniami, mnie trochę brakowało uwagi, obecności kogoś obok. A bardzo tego potrzebowałem.

sobota, 6 stycznia 2018

Master: Marcel

Ostrzeżenia: +18, yaoi, bdsm, te sprawy.

~*~

Korzystając z paru dni wolnego, które wypadły mi w okolicy Świąt i Nowego Roku, poleciałem do Stanów. Nie był to nieplanowany wyjazd, szybka akcja. Już od dawna byłem umówiony z Ally i Tylerem, że przyjadę. Chciałem się z nimi zobaczyć, nie ukrywałem, że się za nimi stęskniłem. W ogóle dziwnie się czułem, tak nagle zmieniło się całe moje otoczenie, odkąd przeprowadziłem się do Polski. Z jednej strony cieszyłem się, bo miałem obok siebie swojego brata, wreszcie nie mogłem mówić, że byłem sam. Całkiem długo o tym marzyłem, jednak odnosiłem wrażenie, że moje wyobrażenie tak bardzo różniło się od tego, jak wyglądało życie. Konrad może i był tuż obok, ale miał własne życie, własne sprawy i problemy. A ja nie umiałem się tak do końca odnaleźć w tej rzeczywistości. Moje całe życie dotychczas toczyło się w innym towarzystwie i warunkach, tutaj wiedziałem, że byli ludzie, do których mogłem się zwrócić, jednak za każdym razem odnosiłem wrażenie, że jest to proszenie o przysługę, o tę chwilę towarzystwa, a nie wspólne spędzanie czasu.

czwartek, 28 grudnia 2017

Master: Kamil

Generalnie lubiłem to, że obydwaj pracowaliśmy z domu i żaden z nas nie musiał pracować w określonych godzinach. Tak było zazwyczaj. Dzięki temu mogliśmy siedzieć i pracować razem, gdy w innej sytuacji niemożliwe byłoby spędzanie tego czasu wspólnie. Doceniałem to. Potrzebowałem tej bliskości, poczucia, że ktoś przy mnie i dla mnie jest. On również. Czasem sobie myślałem, że może warto było tego wszystkiego w życiu doświadczyć, by móc spotkać kogoś takiego, jak on. Tak czułego i dojrzałego. Wręcz idealnego. Teraz już nie potrafiłem sobie wyobrazić, żebym miał być z kimś innym. Nieraz przechodziło mi przez myśl, że może zbyt łatwo i zbyt mocno się do niego przywiązałem, ale wtedy sam sobie mówiłem, że nie będę tego żałował. Miałem nadzieję, że on czuł to samo. Że również było mu ze mną dobrze, że niczego nie żałował. Że warto było zaryzykować i spróbować. A potem każdego dnia starać się, by utrzymywać i pielęgnować naszą relację. By wkładać w nią całego siebie, oczywiście nie zapominając przy tym o otaczającym nas świecie i naszych bliskich.

piątek, 22 grudnia 2017

Wesołych :)

Co prawda miałam nadzieję, że uda mi się przed Świętami wrzucić jeszcze rozdział, ale niestety życie robi co chce i się nie udało. W związku z tym pozostaje mi tylko życzyć Wam wszystkim Wesołych Świąt! :)

Batman Logo